Kinofobia po trzech latach

Przedstawiam Wam swoją najnowszą-najstarszą produkcję. Magazyn traktujący o filmach. 
Scenariusz pierwszego odcinka oraz intro stworzyłem trzy lata temu. A dopiero dziś dnia ujrzał on światło dzienne. Wszystko dlatego, że jestem człowiekiem, który bardzo nie lubi trzymać w szufladzie swoich prac (rzeczy nad którymi spędziemł sporo czasu, rozpocząłem ich tworzenie ale finalnie nie dokończyłem. Dziś - nareszcie dokończyłem jeden z takich projektów).

Możecie obejrzeć go poniżej. Zapraszam również do podstrony o nazwie Kinofobia.


Ale i tak wszystko w nim będzie do wymiany.
Od tytułu, przez intro a na podkładach dźwiękowych kończąc.
Kinofobia to nazwa robocza, jak i samo intro. Koniecznie dajcie znać co sądzicie o nim w komentarzach, mailowo lub na facebooku. Wasze sugestie pozwolą mi lepiej przygotować kolejny odcinek. Możecie pisać mi w komentarzach propozycje nazwy mojego nowego programu - naprawdę chętnie z nich skorzystam.

Już z miejsca mogę obiecać Wam, że kolejny będzie zawierał recenzje filmów, którym przyznawać będę oceny. Skoro tak, musicie zapoznać się z moim rozumieniem skali ocen, w której będę je przyznawał.

Od dawna oceniam filmy w największym polskim serwisie Filmweb w skali dziesięciopunktowej. Oto jak należy ją interpretować:

• Filmy, które dostają ode mnie ocenę „7" są filmami solidnymi, godnymi uwagi i polecenia. Oznacza to, iż obejrzany film mi się podobał i w żadnym wypadku nie żałuje czasu jaki na niego poświęciłem. Jednak żaden czynnik nie spowodował bym ocenił go jeszcze wyżej.

• Ocenę „6" dostają filmy na których się troszkę zawiodłem ale generalnie nie można żałować poświęconego im czasu. Satysfakcja z seansu była zdecydowanie mniejsza niż moje początkowe założenia, ale nie należy skreślać takiej produkcji. Taki „mocny średniak" jak zwykłem mawiać.

• Ocena „5" w mojej skali oznacza już film, którego bym nie włączył gdybym wiedział wcześniej jaki jest. Czas na niego poświęcony został zmarnowany a film był po prostu słaby. Filmy z takimi ocenami mogę polecić jedynie miłośnikom gatunków, konwencji. Czasami również daję „piątkę" filmom, które mi się nie podobały, ale poruszały ważny lub trudny temat i z tego względu nie chciałem jeszcze gorzej ich oceniać.

• Kiedy film dostaje ode mnie „czwórkę" jest to oznaka, iż film jest bardzo słaby i nikomu bym go nie polecił. Nawet miłośnikom danego gatunku. Dodatkowo jakiś czynnik skutecznie spowodował ogromną niechęć do tej produkcji. Koszmarne aktorstwo, dialogi, fabuła -- cokolwiek co wybiło się szalenie negatywnie ponad inne plusy i spowodowało, że pogrzebałem ten film.

• Najtrudniejsze teraz przede mną. Oceny od trójki do jedynki mogłyby prawdopodobnie nie występować. Zwykle ocena numer „cztery" jest tutaj decydująca, a im niżej od czwórki, tym bardziej dana produkcja po prostu mnie zdenerwowała. Nie wiem jak Was, ale czasem dzieję się tak, że pewien film Was po prostu „wkurza". Im więcej nerwów towarzyszyło mi podczas seansu, tym niższa ocena. Filmy z ocenami od „czwórki" w dół z reguły są przerywane przeze mnie w trakcie seansu.

• Ocenę „8" dostają natomiast filmy naprawdę dobre. Podczas oglądania których świetnie się bawiłem i dostałem od nich to czego oczekiwałem.
Film z „8" to gwarancja udanego wieczoru z seansem filmowym.

• Ocenę „9" dostają filmy które dodatkowo mnie czymś urzekły. Muszą stanowić piękny całokształt. Równe aktorstwo, dialogi, historia i oczywiście muzyka. Jeśli więc dobry film dodatkowo posiada element, który sam lubię to zaskarbi sobie tym „dziewiątkę". Chodzi mi o własne zamiłowania. Jeśli np. lubię akcje osadzoną w małych miasteczkach, uwagę przykutą do przyrody, survival oraz aktora Williama Dafoe to jeśli film nie polega na innych polach, dostanie ode mnie „dziewiątkę" z sympatii. Na pewno sami macie w swoich zbiorach filmy, które szczególnie się Wam spodobały.

• Ocena 10 świadczy krótko mówiąc o arcydziele.

A czemu 10-cio punktowa skala?
Raz, ponieważ chce odnosić się do tej z serwisu Filmweb.
Dwa, taka „siódemka" brzmi chyba bardziej zachęcająco do obejrzenia niż wartość „3 na 5".

Aha, jeszcze jedno. Oceny te przyznaję w odniesieniu do gatunku. Czyli np. "ocena 8 na 10 w kategorii komedii", "ocena 5/10 w kategorii dramatu" i tym podobne. Wszystko po to by nie było później głupich pytań w stylu "Ojcowi Chrzestnemu dałeś 6 a American Pie 10?".